By Paweł Landwójtowicz
Published on June 11th at 12:37pm
Czego nauczyło mnie morze
Nad morzem człowiek myśli inaczej. Może dlatego, że horyzont jest tam jedyną linią prostą, a wszystko inne — fale, chmury, ślady na piasku — zgadza się być nieuporządkowane.
Lekcja z brzegu
Stałem kiedyś nad Bałtykiem i patrzyłem, jak fale robią swoje: przychodzą, cofają się, znów przychodzą. Bez pośpiechu, bez planu rocznego, bez poczucia, że poprzednia fala coś zaniedbała. Pomyślałem wtedy, że my — ludzie od kalendarzy, terminów i list zadań — moglibyśmy się od morza czegoś nauczyć. Nie lenistwa, broń Boże. Raczej rytmu: że po przypływie ma prawo być odpływ, że cofnięcie się nie jest porażką, tylko częścią ruchu.
Wracać do swojego brzegu
Każdy ma chyba takie miejsce, w którym oddycha pełniej — dla jednych to morze, dla innych las, góry albo ławka w ogrodzie. Myślę, że warto znać swoje miejsce i wracać do niego nie tylko ciałem, ale i pamięcią: w środku zabieganego tygodnia przywołać tamten horyzont i tamten oddech. To nie ucieczka od życia. To przypomnienie sobie, po co się żyje.
Na koniec — praktycznie
Gdzie jest Twój brzeg? Jeśli dawno tam nie byłeś — choćby w myślach — może dziś jest dobry dzień, żeby wrócić.