By Paweł Landwójtowicz
Published on June 11th at 1:06pm

Czy terapia kłóci się z wiarą?

„Proszę księdza, czy chodzenie na terapię to nie jest brak zaufania do Pana Boga?" — usłyszałem kiedyś po mszy. To pytanie wraca tak często, że zasługuje na uczciwą odpowiedź.

Łaska buduje na naturze

Stara teologiczna zasada mówi: łaska nie niszczy natury, lecz ją zakłada i udoskonala. Przekładając na codzienność: Bóg działa w człowieku, ale nie zamiast człowieka. Gdy łamiemy nogę, idziemy do ortopedy i nikt nie widzi w tym braku wiary. Gdy łamie się coś w naszej psychice — w sposobie przeżywania emocji, budowania relacji, radzenia sobie z przeszłością — pójście do terapeuty jest dokładnie tym samym gestem: zatroszczeniem się o naturę, na której łaska chce budować.

Różne pytania, różne odpowiedzi

Terapia i wiara nie konkurują, bo odpowiadają na różne pytania. Terapia pyta: jak to działa i co można zmienić? Wiara pyta: po co żyję i ku czemu zmierzam? Można mieć uporządkowaną psychikę i puste niebo; można mieć żarliwą wiarę i nieprzepracowane rany, które ranią innych. Najpiękniej, gdy oba porządki współpracują — gdy człowiek pojednany ze swoją historią staje się zdolny do głębszego zaufania, a zaufanie daje mu odwagę do dalszej pracy nad sobą.

Na koniec — praktycznie

Jeśli nosisz w sobie to pytanie — o terapię i wiarę — potraktuj je nie jak przeszkodę, lecz jak zaproszenie. Czasem największym aktem zaufania Bogu jest pozwolić, by pomógł nam także przez drugiego człowieka.


Fot. Adam Jones, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons.

© 2026 Paweł Landwójtowicz, All rights reserved.