Autor Paweł Landwójtowicz
Opublikowano 11.09.2026, 07:56
Najpierw wytrzyj swoje okulary. Rozpoczęliśmy drogę do Pierwszej Komunii
W piątek, na Mszy świętej szkolnej, stało się coś, co z zewnątrz wygląda niepozornie, a jest początkiem wielkiej drogi: dzieci z klas trzecich rozpoczęły swoje przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej. Do maja 2027 roku daleko — a jednak ta droga zaczyna się właśnie teraz, od pierwszego wspólnego kroku. I od pewnej historii o okularach.
Okulary Antka
Opowiedziałem dzieciom o Antku, który dostał nowe, niebieskie, błyszczące okulary. Rano zjadł kanapkę z dżemem, przetarł ręką nos, założył okulary i pobiegł do szkoły. A tam — same przykrości: Ola miała plamę na bluzce, zeszyt Franka był pobrudzony, tablica brudna, nawet słońce jakoś nie świeciło. Antek myślał: „Ale mam pecha, wszystko dookoła mnie jest brudne".
Aż podeszła Zosia, wzięła jego okulary pod światło — a na środku szkła wielki, lepki ślad z dżemu. Wytarła je chusteczką. Antek założył okulary i aż otworzył buzię: bluzka Oli czyściutka, zeszyt Franka w porządku, tablica lśni, słońce świeci jak zawsze. To nie świat był brudny. Brudne były jego własne okulary.
Dzieci słuchały z otwartymi buziami. A ja, patrząc na nie, myślałem sobie, że tę historię powinni usłyszeć przede wszystkim dorośli.
Belka, drzazga i my
Bo przecież Antek to każdy z nas. Pan Jezus mówi o tym w Ewangelii, którą czytaliśmy tego dnia, tylko trochę dosadniej:
„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" (Łk 6,41)
Dzieciom tłumaczyłem: drzazga to malutki okruszek drewna, a belka — wielki kawał, jak ten w dachu kościoła. Śmieszny jest ktoś, kto z belką w oku woła do kolegi: „Ej, masz coś w oku!". Dzieci się śmiały. Dorośli w ławkach — chyba trochę mniej, bo im ta Ewangelia siada głębiej. W gabinecie terapeutycznym słyszę ją niemal codziennie, tylko w innych słowach: „on mnie nie słucha", „ona wiecznie krytykuje", „to przez niego". Bardzo łatwo zobaczyć cudzą drzazgę. Bardzo trudno własną belkę. Małżeństwa, rodziny, wspólnoty — wszyscy nosimy okulary z dżemem i dziwimy się, że świat brudny.
Dlaczego zaczynamy od okularów
Ktoś mógłby zapytać: czy to dobry temat na rozpoczęcie przygotowań komunijnych? Nie powinno się zaczynać od czegoś „bardziej eucharystycznego"?
Myślę, że to jest najlepszy możliwy początek. Bo przygotowanie do Pierwszej Komunii to nie kurs wiedzy religijnej, po którym dziecko „zalicza" egzamin i odbiera białą albę. To droga oczyszczania spojrzenia — żeby w kawałku białego chleba umieć zobaczyć Kogoś, a nie coś. Święty Paweł mówił tego dnia o sportowcu, który biega i trenuje, żeby zwyciężyć. Rok przygotowań to właśnie taki trening — nie mięśni, lecz serca i oczu. Krok po kroku, Msza po Mszy, pacierz po pacierzu.
I dlatego zadanie, które dostały dzieci, jest zadaniem na cały rok: zanim powiesz o kimś coś złego, zatrzymaj się na sekundę i zapytaj — „a jak wyglądają moje okulary?". A wieczorem oddaj je Panu Jezusowi, jak Antek Zosi: „Panie Jezu, pokaż mi, co jest brudne na moich szkiełkach, i wytrzyj je". Pan Jezus nie krzyczy: „Ale masz brudne okulary!". On je po cichu wyciera.
Słowo do rodziców
Drodzy Rodzice trzecioklasistów — ta droga jest też Wasza. Powiem coś, co wiem i z ambony, i z gabinetu: dziecko nie nauczy się kochać Mszy świętej z zeszytu ćwiczeń. Nauczy się jej od Was — z tego, czy niedziela w Waszym domu ma swój rytm i swoje „po co", czy przed kościołem jest marudzenie, czy oczekiwanie. Wiara, jak kiedyś napisałem przy innej okazji, nie przenosi się przez samo słowo. Trzeba ją komuś pokazać — najlepiej będąc obok.
Dlatego bardzo Was proszę: nie odsyłajcie dzieci na tę drogę — idźcie nią razem z nimi. Rok do maja 2027 to dobry czas, żeby i nasze dorosłe okulary trafiły do przetarcia. Może się okazać, że w dniu Pierwszej Komunii najbardziej odmienione serce będzie biło nie pod białą albą, ale w ławce obok.
Zamiast wniosku — pytanie do ciebie
A ty — przez jakie okulary patrzysz dziś na swoich najbliższych? I kiedy ostatnio pozwoliłeś, żeby ktoś — choćby sam Pan Jezus — wziął je na chwilę pod światło?
Grafiki: wygenerowane w Canva.
Zobacz też
Cisza, która mówi
O ciszy, która nie jest brakiem, lecz pełnią — i o pięciu minutach dziennie, od których można zacząć.
Co jest ze mną nie tak? Może nic
Dlaczego pytanie „co jest ze mną nie tak" bywa źle postawione — o myśleniu systemowym wyjaśnionym prostym językiem.
Czego nauczyło mnie morze
O falach, które nie znają planów rocznych, i o miejscu, w którym każdy z nas oddycha pełniej.