Autor Paweł Landwójtowicz 
 Opublikowano 17.09.2026, 07:45

Śladami Apostoła i Matki Bożej. Jutro wyruszamy do Fatimy

Śladami Apostoła i Matki Bożej. Jutro wyruszamy do Fatimy

Plecak spakowany, przewodnik przeczytany, różaniec w kieszeni. Jutro rano z naszą parafią wylatujemy do Portugalii — na osiem dni drogi, która od ponad tysiąca lat prowadzi chrześcijan na kraniec Europy, do grobu św. Jakuba, i która od 1917 roku ma swoje drugie serce w Fatimie. Zanim wyruszę, chcę Wam powiedzieć, po co jadę — i o coś Was poprosić.

Dwa serca jednej drogi

Trasa jest gęsta: Braga i sanktuarium Bom Jesus do Monte, Santiago de Compostela, Porto, a potem pięć nocy w Fatimie, skąd będziemy wyjeżdżać do Lizbony, Batalhi, Alcobaçy, Nazaré, Tomaru, Coimbry i Óbidos. Klasztory, które budowały Portugalię, miasta, z których wypływały karawele na kraniec znanego świata, i ludzie, którzy do dziś każdego wieczoru zapalają świece na placu przed Kaplicą Objawień.

Ale pielgrzymka różni się od wycieczki nie trasą, lecz sercem, z jakim się ją przechodzi. Można zobaczyć wszystkie zabytki z listy UNESCO i wrócić dokładnie takim samym człowiekiem. Można też przejść tę samą drogę tak, żeby to, co zobaczymy, stało się drogą do Tego, który jest Piękny, Dobry i Prawdziwy. Ci, którzy znają tę stronę, wiedzą, że te trzy słowa to także moje trzy drogi — kapłana, terapeuty i naukowca. W Portugalii chcę je przejść jeszcze raz, pieszo.

Pierwszy stopień i ostatni

Zaczynamy od Bragi, od Bom Jesus do Monte — drogi krzyżowej zbudowanej w kamieniu i wodzie. Pielgrzym wchodzi od dołu: najpierw kaplice Męki Pańskiej wśród lasu, potem Schody Pięciu Zmysłów, gdzie z oczu, uszu, nosa, ust i dłoni kamiennych figur wypływa woda — znak, że wszystkie zmysły mają być oczyszczone i oddane Bogu. Wyżej Schody Trzech Cnót: Wiary, Nadziei i Miłości. Dopiero po tej drodze staje się przed kościołem z Ukrzyżowaniem. Około 580 stopni. Bom Jesus nie da się „obejrzeć" — można je tylko przejść.

Podoba mi się, że pielgrzymka zaczyna się właśnie tak. Zapisałem sobie dwa pytania z przewodnika: na pierwszym stopniu — o co proszę na tej drodze? Na ostatnim — co chcę zostawić pod krzyżem? Może to dobre pytania nie tylko na schody w Bradze.

Schody sanktuarium Bom Jesus do Monte w Bradze

Kielich Jakuba

Drugiego dnia Santiago. Jakub prosił Jezusa o pierwsze miejsce w Królestwie — i otrzymał je, tylko inne, niż planował: jako pierwszy z Apostołów oddał życie za Chrystusa. „Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?" — „Możemy" (Mt 20,22). Cała jego droga, od ambicji do kielicha, jest drogą każdego ucznia.

Pielgrzymi w Santiago obejmują od tyłu figurę Apostoła nad ołtarzem i schodzą do krypty, by pomodlić się przy srebrnej urnie z relikwiami. Chcę zrobić to samo bez pośpiechu — i powierzyć Apostołowi tych, których niosę w sercu. A jest ich sporo: parafię, rodziny, które przychodzą do gabinetu z wiarą, że da się jeszcze coś posklejać, dzieci, które właśnie zaczęły drogę do Pierwszej Komunii, i Was, którzy czytacie te słowa.

Katedra w Santiago de Compostela widziana przez bramę

Tysiące świec

A potem Fatima — pięć wieczorów na placu większym niż plac św. Piotra, z procesją ze świecami o 21:30 i śpiewem „Ave, ave, ave Maria", którego refren zna każdy pielgrzym. Jedna świeca niewiele oświetla; tysiące świec zamieniają noc w dzień. Tak wygląda Kościół: każdy niesie swoje małe światło, a razem jesteśmy znakiem dla świata.

Orędzie fatimskie jest proste — aż wstyd, jak proste: różaniec, drobne ofiary, modlitwa za grzeszników, pokój. Maryja nie przyszła do uczonych, lecz do trojga dzieci pasących owce, i prosiła o rzeczy, które umie każdy. Fatima uczy, że nawrócenie świata zaczyna się od bardzo małych „tak". Będę tam szukał swojego małego „tak" — takiego, które da się zabrać do Opola i zrealizować w zwykły wtorek.

Prośba do Was

I tu moja prośba. Jeśli chcecie, żebym zabrał Waszą intencję na grób św. Jakuba i pod Kaplicę Objawień w Fatimie — napiszcie do mnie mailem albo powiedzcie zwyczajnie, w zakrystii. Nie muszę znać szczegółów. Wystarczy imię i jedno słowo: „zdrowie", „małżeństwo", „praca", „dziecko", „pokój". Zapiszę je na ostatniej stronie przewodnika, tam gdzie jest miejsce na „osoby, za które się modlę", i będą szły ze mną przez wszystkie osiem dni.

Wrócimy w piątek 25 września. Jeśli internet pozwoli, dam znać z drogi. A jeśli nie — to znaczy, że dobrze pielgrzymuję.

Zamiast wniosku — pytanie do ciebie

A ty? Gdybyś stanął dziś na pierwszym stopniu w Bradze — o co byś poprosił? I co chciałbyś zostawić na ostatnim?


Zdjęcia: Pexels (licencja darmowa).

Tagi: pielgrzymka, wiara

Zobacz też

© 2026 Paweł Landwójtowicz. Wszelkie prawa zastrzeżone. Polityka prywatności