Autor Paweł Landwójtowicz
Opublikowano 29.09.2026, 07:38
Wróciliśmy pod płaszcz Matki
Wróciliśmy. Walizki są już rozpakowane, ale serce jeszcze nie do końca. Wciąż jestem trochę w drodze.
W piątek 25 września wylądowaliśmy w Warszawie. Za nami osiem dni pielgrzymki parafialnej do Portugalii: Braga, Santiago de Compostela, Fatima, Nazaré, Lizbona, Coimbra. Wracamy z modlitwą, ze wspólnotą i z doświadczeniem, które trudno zamknąć w słowach: że ktoś nas prowadził i ktoś nad nami czuwał.
Pielgrzymi na schodach Bom Jesus do Monte w Bradze
Od Bragi do Santiago
Zaczęliśmy od Bragi i schodów Bom Jesus. Wchodzi się po nich powoli, stopień po stopniu, i sama architektura uczy, że do Boga nie dochodzi się skrótem. Potem Santiago de Compostela: katedra na placu Obradoiro i grób apostoła Jakuba. Stanęliśmy tam jako grupa parafian z Polski. Wzrusza mnie, że po wiekach ludzie wciąż przychodzą w to miejsce z tą samą prośbą: Panie, prowadź mnie.
Katedra w Santiago de Compostela
Sanktuarium Santa Luzia w Viana do Castelo
Porto nad rzeką Douro i most Dom Luísa I
Fatima. Serce pielgrzymki
Do Fatimy dotarliśmy w trzecim dniu. Wieczorem wzięliśmy udział w procesji ze świecami. Śpiewaliśmy Ave, ave, ave Maria razem z ludźmi z całego świata. Nie znaliśmy się, a mówiliśmy to samo: „Matko, jesteśmy".
Fatima nocą
Fatima wieczorem
Chodziliśmy też szlakiem pastuszków, przez Valinhos i Aljustrel. W Fatimie miałem łaskę poprowadzić drogę krzyżową. Idąc od stacji do stacji, po raz kolejny zobaczyłem, że Maryja nigdy nie zatrzymuje nas przy sobie. Zawsze prowadzi do Syna.
Prowadzę nabożeństwo drogi krzyżowej w Fatimie, przy stacji XV
Zabraliśmy ze sobą intencje, które powierzyliście nam przed wyjazdem. Złożyliśmy je w Fatimie pod opiekę Matki Bożej. Jeśli byłeś jedną z osób, które prosiły o modlitwę: byłeś w naszej pamięci.
Nazaré, Lizbona, Coimbra
Dalej była Nazaré i wiatr znad Atlantyku, potem Lizbona: Belém z Padrão dos Descobrimentos, czyli pomnikiem dawnych żeglarzy, oraz Alfama, dzielnica związana ze św. Antonim. Na końcu Coimbra, stary uniwersytet i miejsce, w którym żyła s. Łucja.
Nazaré i Atlantyk
Padrão dos Descobrimentos w Belém
Dachy Alfamy w Lizbonie
Dziedziniec uniwersytetu w Coimbrze
Co zabieram do domu
Zabieram przede wszystkim doświadczenie opieki Matki Bożej. Nie w spektakularnych znakach, ale w zwyczajności: w bezpiecznej drodze, we wspólnej modlitwie, w życzliwości ludzi, z którymi szliśmy razem. Maryja nie jest celem pielgrzymki. Jest tą, która bierze nas za rękę i prowadzi do Jezusa. W Fatimie widać to szczególnie wyraźnie.
„I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie." (J 19,27)
Wróciliśmy do codzienności: do plebanii, do kancelarii, do Mszy i do spotkań z ludźmi. Mam nadzieję, że wracamy trochę inni.
A Ty? Kiedy ostatnio wyruszyłeś w drogę, choćby krótką, żeby coś zostawić Bogu i coś od Niego przyjąć?
Tagi: pielgrzymka, wiara, parafia
Zobacz też
Cisza, która mówi
O ciszy, która nie jest brakiem, lecz pełnią — i o pięciu minutach dziennie, od których można zacząć.
Co jest ze mną nie tak? Może nic
Dlaczego pytanie „co jest ze mną nie tak" bywa źle postawione — o myśleniu systemowym wyjaśnionym prostym językiem.
Czego nauczyło mnie morze
O falach, które nie znają planów rocznych, i o miejscu, w którym każdy z nas oddycha pełniej.